..............................................................................................
Home ___ Outfits___ Contact

Sunday, October 7, 2012

Italy Part 1: Bologna, Venice

    8 dniowy wypad do Środkowych Włoch był niezapomnianą przygodą. Czas rozłożony pomiędzy Bolonię, Wenecję, Weronę, Florencję i Pizę obfitował w wiele atrakcji. Zobaczyliśmy bardzo dużo, na niektóre rzeczy zabrakło czasu jak to zazwyczaj bywa (jest przyanajmniej powód by tam wrócić;), pomimo niewylegiwania się na plaży wypoczęłam na maksa. Podróż od miasteczka do miasteczka za pomocą pociągów pozwoliła nam wiele zobaczyć (zwłaszcza, że dzięki wcześniejszej rezerwacji biletów można się przemieszczać w cenie niższej niż pociągiem w Polsce;). Dodatkowo przylot (Bolonia) i wylot (Piza) w dwóch różnych miejscach ułatwił nam zwiedzenie na zasadzie "objazdówki".

Bolonia:
      Uniwersyteckie miasteczko, poniekąd przypominające Kraków. Ma swój klimat i urok. Byliśmy tam 1,5 dnia - uważam to za czas wystarczający, by zarówno coś zobaczyć jak i nacieszyć się klimatem Bolonii. Zaraz po przylocie i zakwaterowaniu  w hotelu postanowiliśmy pójść na wieczorny spacer. O dziwo miasto nie tętni nocnym życiem jak mogłoby się wydawać. Fakt, nie byliśmy tam w szczycie sezonu, roboczy dzień, ale włoskie miasteczka zawsze tętnią życiem - Bolonia nas zaskoczyła;) Widzieliśmy wszystkie miejsca typu "must see": krzywe wieże (Due Torri), Fontannę Neptuna na Piazza Maggiore, Palazzo Poggi (obecna siedziba pierwszego na świecie uniwersytetu). Z ciekawostek Bolonia jest miastem, w którym nie potrzebujemy parasola - na całej szerokości, wzdłuż ulic rozlokowane są arkady, które świetnie chronią przed zmieniajacą sie pogodą oraz dają upragniony cień w upały.



Wenecja:
       W Wenecji czekała na nas masa atrakcji. Przywitał nas delikatny deszczyk - dzięki temu mogliśmy podziwiać wieczorem miasto delikatnie skąpane we mgle, panowała niezwykle tajemnicza aura. Zaczęliśmy od długiego spaceru na Plac Św. Marka , by podziwiać Bazylikę, Pałac Dodżów oraz Most Westchnień (romantycznie;). Różowa poświata widoczna na niebie po deszczu była do nieopisania (na dwóch zdjeciach świetnie widoczna). Przechadzki wąskimi uliczkami, błądzenie bez celu było bardzo przyjemne pomimo delikatnych kropli deszczu (krokodyl mnie osłaniał;). Drugiego dnia pobytu w Wenecji po zobaczeniu wnętrza Bazyliki Św. Marka popłynęliśmy na wyspę z Saint Giorgio Maggiore, by z tamtejszej Campanilli podziwiać widok na całą Wenecję. Zwiedziliśmy dzielnicę Castello, Rialto (gdzie znajduje się słynny Ponte di Rialto, Dorseduro i Giudecca (gdzie mieszczą się cudne galerie m.in. Gallerie dell'Accadamia oraz Muzeum Sztuki Współczesnej Colezzione Peggy Guggenheim - niestety nie udało sie nam odwiedzić żadnej z nich ze względu na zbyt napięty grafik). Fakt, że Wenecja jest jednym wielkim zabytkiem, dodatkowo piękna pogoda poniekąd odciągnęły od zobaczenia muzeów (następnym razem). Popołudnie spędziliśmy w parku popijając miejscowy spritz. Zachód słońca postanowiliśmy podziwiać na Murano - wysepce odddalonej o około 50 minut jazdy od centrum (przyjemna podróż vaporetto wśród licznych zabytków). Magiczne miejsce znane z wytwarzania ekskluzywnego weneckiego szkła, kolorowe domy, oaza spokoju, nie zatłoczona jak centrum jest godna polecenia dla każdego kto spędza w Wenecji dłużej niż tylko jeden dzień. Ostatniego dnia dużo pływaliśmy vaporetto. Zaczęliśmy od Il Ghetto - weneckiej dzielnicy żydowskiej. To właśnie jej nazwę zawdzieczają wszystkie ghetta na świecie (ze względu na hutę żelaza znajdującą sie w tym regionie - w lokalnym dialekcie geto). Wysepka niczym krakowski Kazimierz ma swój niepowtarzalny klimat. Zachęca do spacerów, drobnych zakupów, rozliczne knajpki kuszą różnorodną ofertą. Przypłynęliśmy tam grubo przed 10 - wszystkie kościoły były niestety jeszcze zamknięte (w tym Madonna dell'Orto, gdzie mieszczą się dzieła Tintoretta). Spotkaliśmy liczne mewy wyszarpujące resztki jedzenia z niezebranych jeszcze śmieci, ludzi rozkładających towar i miejsca wolne od turystów. Resztę dnia poświęciliśmy na leniwe włóczenie się głównym ulicami i placami podziwiając cudowną architekturę, wszechobecne mewy i kamienne lwy. 
PS: W dzisiejszy deszczowy dzień aż miło powspominać cudne słoneczne chwile.
PS2: Ilość zdjęć z Wenecji jest duża. Miałam problem z opanowaniem się, decyzją które foty wybrać. Mam nadzieję, że przebrniecie do końca. Enjoy! 
                                                                                              pictures by Łukasz Lisiecki


                                                            
                                                  

9 comments:

Sylwia from the sign of design said...

Bardzo ładne zdjęcia:)

Joyce said...

Eeep this post is so awesome (I went to that same store 2605B!!) Looks like you had fun in Italy :) And these pictures are all so wonderful.

Marcela Gmd said...

I love Venice! is the city most charming and romantic!!!
I love the Murano glass work and have bought many carnival masks!
GREAT post!!!! and GREAT photos!!!!
Have a good week, dear!

Besos, desde España, Marcela♥

Shopaholic said...

uwielbiam Włochy!

Maddie said...

Such amazing photos! Love the architecture so much! :)

callmemaddie.blogspot.com

Borjana said...

Looove those pictures,honey!They look fun!and I love how chic you looked,not touristy at all;)
xx
B.
http://www.beeswonderland.com

Marcela Gmd said...

Have a wonderful weekend, sweet friend!
Besos, Marcela♥

Being Glamorous said...

Zazdroszczę pobytu we Włoszech!:)
Przecudny kraj!
Wszystkie zestawy są genialne!
Moim ulubionym jest ten ze skórzaną spódnicą, klasycznie ale z pazurkiem:)

Pozdrawiam!:)
XX

Lth said...

Love the leather culottes in venice!